.

.

02.02.2012

Ofiarowanie Pańskie

[M]oje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą (Łk 2, 30-32.34)[1].
Tymi słowami, Symeon, sprawiedliwy i pobożny Izraelita, reaguje na widok przyniesionego do świątyni przez Maryję i Józefa dziecięcia Jezus. Minął okres oczyszczenia po narodzeniu dziecka i przyszli oni do Jerozolimy, by – zgodnie z prawem – ofiarować pierworodnego Bogu. Symeon ufnie oczekuje zapowiadanego przez proroków przyjścia Mesjasza. Dostał on też osobistą obietnicę od Boga, że nie umrze dopóty dopóki nie ujrzy wybawiciela...
Wierząc temu Bożemu słowu, rozpoznaje w malutkim Jezusie Zbawiciela. Co więcej, mimo iż oczekiwał z utęsknieniem na pociechę dla Izraela, pod natchnieniem Ducha Świętego odczytuje, że Bóg zamyślił ją dla wszystkich narodów – Chrystus jest światłem, które oświeca nie tylko lud wybrany, ale i pogan; światłem, które wyrywa z ciemności śmierci i grzechu wszystkich, którzy go przyjmą. Bo choć On, wcielone Słowo Boga, jest znakiem żywej Bożej obecności, to możliwe jest nie przyjęcie prawdy, którą uosabia. Wobec Chrystusa nie można być obojętnym: albo się wierzy w Niego i Jego ewangelię, albo się Go odrzuca; albo się trwa w świetle, albo w ciemności; albo się powstaje, albo upada.
Co z nami? Czy rozpoznajemy w Jezusie Zbawiciela? Przecież nam też dano słowo, obietnicę – Pismo Święte udostępnia nam i proroctwa, i słowa samego Chrystusa. Przecież nam też powiedziano, by oczekiwać Jego powtórnego przyjścia. Czy jesteśmy przygotowani na odczytanie znaku, na ufne przyjęcie Chrystusa? Przyjrzyjmy się Symeonowi. Co sprawiło, że ze wszystkich osób, które były w świątyni, gdy wnoszono maleńkiego Jezusa, to właśnie on (oprócz Anny) odczytał właściwie wagę chwili?
Po pierwsze, wiemy, że Symeon był człowiekiem sprawiedliwym, prawym i pobożnym. Co to znaczy? Pobożność w świetle Pisma Świętego zakładała między innymi sprawowanie kultu i przestrzeganie sprawiedliwości. Nie chodzi tu przede wszystkim o wykonywanie pewnych gestów czy formalną zgodność z przepisami prawa. Możliwe jest bowiem, że ktoś stosuje się do prawa, którego nienawidzi, wyłącznie ze strachu, albo robi to tylko dlatego, że chce wyjść na sprawiedliwego w oczach innych. Pobożność jest prawdziwa, gdy jest ożywiana bojaźnią Bożą, czyli głębokim szacunkiem, umiłowaniem Boga. Chodzi tu więc o to, by zarówno sprawowanie kultu, jak i przestrzeganie Prawa Bożego, wypływały z miłości do Boga. Sprawiedliwym według Pisma jest ten, kto w duchu (a nie wyłącznie gestach) jest posłuszny danemu przez Boga Prawu.
Po drugie, Symeon oczekiwał Zbawiciela. Znaczy to, że jego życie było naznaczone postawą wyczekiwania, nadziei. Symeon trwał wiernie w tej postawie – był już starcem, a nadal czekał. Jego czekanie nie było zawiedzionym czekaniem rychłego końca życia, ale pełnym nadziei oczekiwaniem na spełnienie obietnicy. Takiemu czekaniu bowiem towarzyszy czujność serca, umysłu i zmysłów: wrażliwość, otwarcie na znaki, nasłuchiwanie zapowiedzi nadejścia spełnienia, wypatrywanie jego oznak.
Po trzecie, ufał Bogu i Jego słowu. Symeon znał pisma, zawierające proroctwa, i doceniał ich wagę. Jeśli Symeon znał Boże słowo, to znaczy, że poświęcił tekstom, w którym było zapisane, swoją uwagę, pamięć i czas. Wierzył też w moc tego słowa.
Po czwarte, Symeon ściśle współpracował z Duchem Świętym. Przyszedł do świątyni kierowany przez Niego. Jego wola przylgnęła do woli Boga, skoro dał mu się kierować. Ta sama otwartość na współpracę z Duchem Świętym ukazuje się w jego gotowości do przekazywania słowa Bożego.
Symeon nie bał się wychwalać Boga i głosić Jego słowa, nawet wtedy, gdy było ono bardzo trudne. Gdy spotkał maleńkiego Jezusa, wziął go w ramiona i zaczął chwalić Boga. Spotkanie z Synem Bożym wyzwoliło w nim taką reakcję: błogosławił Boga, prorokował. Spotkanie ze Słowem wcielonym zaowocowało głoszeniem Słowa. Symeon, który dopiero co radośnie dziękował Bogu, ogłaszał Izraelowi wyzwolenie, posłuszny natchnieniu Ducha Świętego nie zawahał się wypowiedzieć bardzo trudnych słów do Maryi: mówił jej o tym, że ona sama będzie cierpiała i że jej Syn zostanie przez niektórych odrzucony.
Widać więc, co usposobiło Symeona do tego, by rozpoznać w Jezusie Chrystusa, Zbawiciela. Z przykładu obecnej w świątyni Anny dowiadujemy się też, że pomocne jest trwanie w modlitwie i post. Modlitwa jest bowiem dialogiem z Bogiem, otwiera więc na Jego słowo. Post zaś nie jest ważny dla samego postu, ale między innymi dlatego, że poczucie niedosytu może wspierać postawę oczekiwania na spełnienie w Bogu, jest wyrazem świadomości, że nic na ziemi nas nigdy prawdziwie nie nasyci.
Nasza sytuacja wobec znaków obecności Chrystusa w Kościele jest podobna do sytuacji proroka Symeona i Anny: też mamy słowo, obietnicę, a uczestnicząc w Eucharystii, jesteśmy świadkami tego jedynego wydarzenia zbawczego – śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. W święto Ofiarowania Pańskiego dane jest nam słowo, które konfrontuje nas z tą sytuacją, w której był ten starzec. Czy potrafimy oczami wiary dostrzec w znakach żywą obecność Boga?
Święto Ofiarowania Pańskiego jest obecne w życiu Kościoła na Zachodzie od VII wieku. Był czas by całe pokolenia przygotowały się do jego rozumienia, pogłębiały swoją wrażliwość na odczytywanie znaków. Jeśli jednak jest tak, że może nie czujemy się przygotowani, warto zadać sobie te pytania: Czy jesteśmy pobożni – w bojaźni Bożej uczestniczymy w życiu Kościoła i z szacunkiem stosujemy się do Prawa Bożego? Czy wyczekujemy Wybawiciela, jesteśmy czujni na znaki Jego obecności? Czy ufamy Słowu, pokładamy w nim nadzieję? Czy dajemy się kierować Duchowi Świętemu? Czy głosimy Słowo Boże? Czy trwamy na modlitwie? Czy pościmy, by dać wyraz świadomości, że nic oprócz Boga nie jest nas w stanie spełnić i nasycić? Odpowiedzi na te pytania, przykład Symeona i Anny, mogą pomóc nam uwrażliwić na rozpoznawanie obecności Chrystusa w naszej codzienności i dać nam możliwość świadomie zareagować na ten Znak. Bo wobec Chrystusa nie można być obojętnym: można go przyjąć lub go odrzucić. Powtórzmy: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu.

[1] Pismo Święte, wyd. V, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań 2008.


Karolina Sekuła