.

.

21.02.2012

Środa popielcowa i Wielki Post

fot. www.fotolia.com
„Nawróćcie się do mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty!” (Jl 2,12-13)
Środa popielcowa zaczyna czterdziestodniowy okres przygotowania do czasu Paschy, zwany Wielkim Postem. Czy Popielec jest tak ważnym świętem, jak wynikałoby to z dużej popularności tego dnia wśród wiernych i frekwencji na mszach świętych? Wydaje się, że nie. Jest to dzień graniczny, wyznaczający początek Wielkiego Postu, ale nie jest ważniejszy od każdego kolejnego dnia tego okresu. Skąd więc ta popularność? Chyba można zaryzykować stwierdzenie, że z obyczaju posypywania głów popiołem. Ze względu na ten obrzęd dzień ten stał się w pewien sposób charakterystyczny...
Można przypuszczać, że ma tu także znaczenie fakt, że do posypania głowy podchodzą wszyscy, tzn. bez względu na to, czy przystępowali wcześniej do komunii czy nie. To jakoś nas jednoczy. I ta powszechność jest dobra i prawdziwa – tak, jak prawdziwe jest to, że wszyscy jesteśmy grzesznikami. Gest posypywania głów popiołem symbolizuje jednak pokutę, nawrócenie serca, a więc ostatecznie powinien prowadzić do pojednania z Bogiem i życia w komunii z Nim. Ważne zatem, co potem. Nie da się skondensować czasu pokuty wielkopostnej do jednego dnia, obrzędu, bo nie można ograniczać głębokiego życia z Bogiem do jednego dnia, jednego gestu.
Nie tylko post.
W ciągu wieków przestaliśmy dostrzegać całe bogactwo sensu, które niesie ze sobą oczekiwanie na Paschę, i ograniczyliśmy rozumienie tego czasu jedynie do postu. A przecież post sam w sobie nie jest tu celem. Tak naprawdę chodzi o jak najlepsze przygotowanie się do tego, by Paschę przeżyć, przejść razem z Chrystusem. Post może być pomocny, o ile używa się go do wytworzenia w sobie wewnętrznej przestrzeni, którą ofiaruje się na pole działania dla Boga. Odczuwalny brak, który może być efektem jakiegoś postu (np. głód, milczenie, nieoglądanie telewizji etc.), jest po to, by uświadomić sobie, że tylko Bóg może nas dopełnić, nasycić naprawdę. Tyle o poście, ale sam post to nie wszystko. Czas ten ma być czasem pokuty i nawrócenia. O co chodzi? Jeśli ma to być czas pokuty, to prośmy o dar szczerego żalu za niedostatek miłości, o obudzenie naszego serca, o dobrą spowiedź. Nie chodzi o rozpamiętywanie win i grzechów – Bóg nie pamięta naszych grzechów. Chodzi o przemianę naszego myślenia, o zwrócenie się całym sobą do Boga. On czeka byśmy stanęli w prawdzie przed Nim, wyznali je, by mógł okazać nam swoje miłosierdzie. Czeka na naszą szczerość, otwarcie, by mógł przyjść ze swoją łaską.
Postanowienia? Dla kogo i po co?
Wielki Post to czas, kiedy mamy tendencję do „robienia postanowień”. Przed podjęciem postanowienia warto zadać sobie pytania: dla kogo to robię? po co? Rozważmy taką sytuację. Dość częstym postanowieniem – szczególnie wśród kobiet – jest na przykład niejedzenie słodyczy. Załóżmy, że taka deklaracja pada z ust chcącej się odchudzić kobiety. Mówi ona: „Przyda mi się schudnąć. Jest dobra okazja, będę miała lepszą motywację”. Sprytne posunięcie, i – trzeba przyznać – zdrowe. Ale dla kogo to postanowienie? Czy czasem nie traktuje się tu Boga jak środka do osiągnięcia pięknej linii? Czy to postanowienie rzeczywiście wpłynie na relację tej kobiety do Boga? Załóżmy jednak, że szczerze chce ofiarować Chrystusowi jakiś trud i że powstrzymywanie się od jedzenia słodyczy przez 40 dni postu wymaga od niej bardzo dużo samozaparcia. Na pewno, jeśli wytrwa, wyćwiczy swoją wolę. Ale czy w tym sedno sprawy? Wydaje się, że nie. Chrystus chce byśmy wzrastali w miłości do Niego i innych. Chce dla nas tylko dobra, więc – owszem – także zdrowia, które może się poprawić przy jedzeniu odpowiedniej ilości słodyczy, oraz silnej woli, która może nam pomóc wytrwać w dobrym. Ale do troski o własne zdrowie powinien nas skłonić zdrowy rozsądek, a silna wola czy samozaparcie może się manifestować zarówno w dążeniu do dobra, jak i do zła. Może więc warto przez cały rok jeść tyle, ile służy naszemu zdrowiu, a Bogu ofiarować swoje serce, czas? Może zamiast koncentrować się na pamiętaniu o tym, żeby nie sięgać po czekoladki, warto skupić się na tym, by codziennie sięgać po Pismo Święte, żywić się Jego słowem?

Karolina Sekuła